Menu

Zhejtowany Ziom

To nie jest kolejny blog lajfstajlowy

Ja żyję! – Czyli Zhejtowany Ziom wraca.

Muszę się przyznać. Żyję, nie umarłem. Nie porwało mnie UFO, ani nie zabrał komornik za długi moich albańskich przyjaciół. Nawet znajomi nie wymienili mnie na paczkę bitcoinów. A szkoda, bo jakby to zrobili w 2014 to teraz by mogli mieć pół Polski za te pieniążki.

 

Zniknąłem z sieci, bo miałem kilka ważniejszych rzeczy do robienia jak np. nie zdechnięcie z głodu. Wiem, detal.

 

Podczas mojej nieobecności wiele się zmieniło. Doszło kilka sezonów Gry o Tron. Wędrowcy z Północy przekroczyli mur, a nawet jeden gość z pomarańczową czupryną w USA pozazdrościł Martinowi i sam zaczął budować własny. Ja rozumiem, że można nie lubić Tacos czy Quesadillas, no ale żeby od razu mur stawiać?

 

W Polsce sama dobra zmiana. Więcej pieniędzy, więcej podatków, więcej protestów. W sumie to się nic nie zmieniło. Tylko wszystkiego jest więcej. Dalej nikt w rządzie nie umie into economia, rozdają pieniądze na lewo i prawo. Pozabierali hasła reklamowe od sieci komórkowych “Tylko u nas 500+ za każdego nowego użytkownika”, tylko nikt nie doczytał, że to  chodziło o megabajty do neta, a nie o złotówki. No, ale było już za późno i teraz mamy to co mamy. Janusze i Grażyny ze swoimi Sebami i Karynami, dalej piją jak pili, tylko teraz oglądają więcej tego bezmózgiego ścierwa jak jakieś “Rolnik szuka żony” czy inne “Warsaw Shore” w 4K bo mają na to rządowe (czyli nasze) pieniążki. Najgorsze jest to, że nawet z Milionerów zrobili jakiś program dla debili, w których pytania są tak płytkie, że nawet noworodek by się w nich nie utopił.

 

Niejaki Elon Musk (“Hehe, Karyna a on nawet nie umie “mózg” napisać poprawnie ten cały Elon”), zrobił najdroższą kampanię marketingową w historii i wysłał swój samochód elektryczny w kosmos. Dzięki temu mogliśmy zobaczyć, że jedyne by spełnić swoje marzenie to mieć bogatych inwestorów i dobrego gościa od pisania przemówień. Zresztą u nas to działa też znakomicie. Pierwszy raz od dawna rzeczywistość pisze tak dobre scenariusz w naszym Państwie Prawa, że nawet Stand-uperzy nie muszą nic koloryzować, tylko po prostu opowiadać ich poprzedni dzień.

 

Serio, wybierz sobie randomowy dzień i masz. Święta? Nie ma problemu: walka o karpia w Lidlu “like there’s no tomorrow”. Niedzielne zakupy? A nie czekaj, zamknięte w pizdu. Co powoduje, że masz również materiał za sobotę i poniedziałek, bo ludzie się zachowują jakby miała za każdym razem przyjść Apokalipsa i wykupują mięso, mąkę, cukier a nawet kurna fistaszki na rok do przodu.

 

Myślisz, że środa jest wolna od komedii? Ni-chu-ja! W Orendż za pół ceny dają bilety do kina, to włącza się taka cebula w naszym narodzie, że nawet największe dresy pójdą na “Dziennik Bridget Jones” bo “dajo za darmo”. Pytacie jak za darmo? A bo na OLX, ludzie wyprzedają te bilety za pół ceny i robią na tym hajs. Nie ma twardych na naszych rodzimych Rekinów Biznesu.

 

Jak sami widzicie będzie o czym pisać. Nie wiem jak często będę to jeszcze robić, ale na pewno jak pojawi się jakiś temacik, to coś tam skrobnę (zresztą to “skrobanko” to też ostatnio modny temat, ponownie zresztą. Zaczyna to być cykliczne jak miesięcznice smoleńskie).

 

Spadam. PiS out i do napisania wkrótce!

Podobało się? Pokaż znajomym!

Comments

Fanka #1 (nie jestem jego mamą) napisał(a):

Zhejtowamy ziom, stary druhu. Ciepło mi na serduszku, że nie zostawiłeś nas na zawsze.

Dodaj komentarz